KrakówFelicjanek 10 |
|
| Knajpki › |
Recenzje
-
Dobrze tam trafić... choć niełatwo...
To jedna z najsympatyczniejszych krakowskich knajpek. Jak dla mnie ostatnio w ogóle najmilsza. Pierwszy raz trafiłem tu dopiero pod koniec ubiegłego roku.
Każda knajpa powinna mieć swojego wariata, obdartego pijaka, który zaczepia ludzi siedzących przy stolikach, czasem paplając nieskładnie choć może i w jakiś sposób uroczo, czasem prorokując, że „O, ja widzę między wami wielką miłość, ale musicie się ze mną napić wina!”… i pewnie jeszcze mu je kupić. No nic. W „Szafie” takim gościem był niejaki Cichy. Piszę jednak „był”, bo zaraz przed świętami, kiedy zaczepił mnie i moją koleżankę, oczywiście wmawiając nam wielkie, gorące uczucie, gdy już pogodził się z tym, że pić wina razem nie będziemy, stwierdził, że zostały mu już dwa tygodnie życia. I rzeczywiście, od Nowego Roku już więcej się nie pojawił… Co się z nim stało, tego nie wiem, ale prawdą jest, że Cichy wziął ze sobą trochę klimatu Szafy i teraz jakoś tu bardziej pusto.
Przychodzę jednak dalej. W kozie pali się drewno, roztrzepana dziewczyna za barem zapomina zawsze dać mi łyżeczkę do mieszania w herbacie, za to zniewalający jest jej przepraszający uśmiech. Dziewczyny, nie herbaty. A do picia jeszcze lepsze jest Cafe Szafe, czyli, jak się domyśleć można, specjalność zakładu. To się tak skomplikowanie robi, ale tej dziewczynie wychodzi to nadzwyczaj sprawnie i pysznie i ona jakoś wtedy o długiej łyżeczce nie zapomina.
Można więc siedzieć do popołudnia, w spokoju, ciszy, bo świetna muzyka, która tu pogrywa nie zagłusza myśli i pozwala się odprężyć. Często za to wieczorami organizowane są w ostatniej sali koncerty. Zwykle pół-amatorów, znanych tylko bywającym w „Szafie”, grających swoje własne numery, akustycznie, nastrojowo.
W podobnej, nastrojowej atmosferze utrzymany jest też wystrój knajpki. Ściany w kolorze pomarańczowym, przyćmionym, żeby nie drażnił oczu… Szafy w kolorze turkusowym, w których zamiast wiszących ubrań cuchnących naftaliną , zamontowane są siedziska a na nich pachnące kadzidłami poduszki.
Co najprzyjemniejsze to fakt, że „Szafa” znajduje się na uboczu i w stosunku do Rynku i do Kazimierza, więc Ci, którzy tu trafiają dobrze wiedzą gdzie i po co przyszli.
długość : 2068 znaków(0)010
